O tym, że szydelkowanie nie musi być nudne. Że to nie tylko nieśmiertelne serwetki. I że to nie tylko dla babć. Oto jak ja odkrywałam i wciąż odkrywam szydełko.
RSS
sobota, 28 września 2013
I'm back

To, że mnie nie było, nie znaczy, że nie szydełkowałam.

Choć na pewno nie robiłam tego tak intensywnie, jak podczas urlopu macierzyńskiego, to jednak powstało kilka rzeczy, którymi stopniowo będę się chwalić.

Nadchodzi jesień, a to dla mnie pora szydełkowania - po ciepłym lecie chce się ubrać płaszcz i otulić ciepłym szalem. I właśnie szal, a raczej komin wydziergałam ostatnio.

W pasmanterii, do której wybrałam się po ściągacz, mój wzrok nieopatrznie padł na włóczkę Hooked Zpagetti i wiedziałam już, że bez niej nie wyjdę.

Właściwie nie jest to włóczka, tylko cienkie paski jerseyu. Robi się szybko, bo jest jednak sporo grubszy od włóczki - ja użyłam szydełka 12 mm i w 1,5 godziny powstał komin:

 

 

Można go nosić na 2 lub trzy razy, w zależności od tego, jak wolimy i jak ciepły jest dzień.

Na dwa:

 

Na trzy:

 

Komin jest ciężki - dużo cięższy niż gdyby był z włóczki akrylowej. Ale dla osób, które nie lubią włóczki, tego że gryzie, kłaczy się - idealna alternatywa.

Myślę, że z tej włóczki fajnie wyszłaby jakaś torba.

Komin natomiast robi się tak:

rząd 1: tyle oczek łańcuszka, ile chcemy - w zależności, jaki ma być komin - na raz, dwa czy trzy - najlepiej zmierzyć - uważając, by nie skręcić, łączymy oczkiem ścisłym ostatnie oczko z pierwszym

rząd 2: 3 oczka łańcuszka (zamiast słupka), omijamy jedno oczko, w następnym robimy słupek oraz 1 oczko łańcuszka, znów słupek i oczko łańcuszka i tak aż do końca - i znów łączymy oczkiem ścisłym

rzędy 3-?: 2 oczka łańcuszka (zamiast półsłupka), półsłupek w miejscu pomiędzy słupkami w poprzednim rzędzie (czyli w tym oczku, gdzie robiliśmy łańcuszek), 1 oczko łańcuszka, znów półsłupek i znów łańcuszek itd. aż do końca rzędu, łączymy oczkiem ścisłym

i tak dalej - aż będzie tyle rzędów, ile chcecie, lub na ile starczy wam włóczki :-)

Generalnie wzór opiera się na robieniu na przemian półsłupka i oczka łańcuszka - za każdym razem półsłupek robimy w miejscu, gdzie  w poprzednim rzędzie był łańcuszek, czyli jakby co drugie oczko.

Mam nadzieję, że jasno to opisałam.

Enjoy.

 

 

16:45, ladetre
Link Komentarze (4) »
wtorek, 26 czerwca 2012
Szydełkowe aplikacje dla dziecka

Choć właściwie powinnam napisać - aplikacja. Bo na razie jest tylko jedna.

Zrobiłam, by ozdobić zwykłą białą koszulkę mojej córeczki.

Zdjęcie zrobione w sztucznym świetle nieco wyostrza ścieg i kolory, ale i tak powiem nieskromnie - bardzo mi się podoba, choć daleko jej do oryginału.

A gdyby ktoś chciał się pokusić na tę czy inną aplikację - zapraszam do Vendulki.

 

 

niedziela, 03 czerwca 2012
Na Dzień Dziecka

Zarzucenie szydełka to nie tylko kwestia powrotu do pracy z nieco leniwego urlopu wychowawczego, choć i to nie pozostaje bez znaczenia. Przede wszystkim jednak wynka to z mojej skrajnej osobowości. Choć nie lubię wszelkich skrajności, sama jestem osobą totalnie skrajną - gdy coś mi posmakuję - jem to na okrągło przez kilka miesięcy, by w końcu zarzucić na kilka lat. Gdy się w coś "wkręcę", poświęcam się temu bez reszty. Zapalam się do czegoś i wtedy wszystko inne jest nie ważne. Wszystko albo nic. Bez harmonii i równowagi, za którymi tęsknię, ale na które zdobyć się nie umiem.

Ostatni czas stał pod znakiem książek. Czytałam ze zdwojoną, strojąną siłę - w aucie - audiobooki, podobnie przy sprzątaniu czy gotowaniu. W każdej pozostałej chwili, łącznie z przerwą w pracy - książki.

Aż nadszedł maj i uświadomiłam sobie, że zbliża się Dzień Dziecka, co oznacza, że czas odkopać szydełko. A oto i efekty:

 

Nie jestem przeciwnikiem zabawek ze sklepu, nawet tych tanich, różowej Barbie i plastikowego Spidermana. To jedne z elementów składowych dzieciństwa, jedne z dziecięcych marzeń. Mimo to cieszę się, że w tym roku jedynym przejawem kormecji był wymarzony Zygzak McQueen, wybrany przez Antka w skrajnie wypełnionym ludźmi Smyku i kupiony za pieniądze od babci Ali. Uzupełnieniem Zygzaka stały się książeczki - ukochany "Julek i Julka" - już 4. tom przygód, oraz Elizy Piotrowskiej kolejne książeczki o Poznaniu (a konkretnie o Starym Mieście i o Maltance).

Cieszę się też, że przedszkole nie poszło w kicz czy po najmniejszej linii oporu, choć to zwykłe przedszkole publiczne. Dzieciaki dostały drobiazg - ręcznie robioną czekoladkę-medal:

Poza tym były gry i zabawy, trampoliny i zjeżdżalnie. Fajnie.

Mani zamierzamy kupić jeździk Pukylino, pieniądze czekają już od urodzin, teraz doszła jeszcze składka na Dzień Dziecka.

 

niedziela, 20 listopada 2011
Szydełkowe warzywa i owoce

U Dziecięcia w przedszkolu ogłoszono konkurs na wspólną pracę rodzice i dziecka pod hasłem roku "Żyjmy zdrowo". Jako że jestem plastyczny antytalent, wymyśliłam coś takiego:

Dziecię powycinało i poprzyklejało wyrazy, ucząc się przy tym wierszyka na pamięć. Ja wreszcie wyszydełkowałam kilka warzyw i owoców, o co dawno już prosił mnie synek, uwielbiający kucharzyć na niby.

wtorek, 18 października 2011
Mania i jej króliczek

Królik, który zrobiłam Mani na Dzień Dziecka i który spotkał się wówczas z równie chwilowym zainteresowaniem co wszelkie inne zabawki, doczekał się wreszcie większej uwagi ze strony mojej córeczki. Od kilku dni uwielbia z nim zasypiać. To chyba już ten wiek, gdy dziecko zaczyna się do czegoś przywiązywać i jedne rzeczy lubi, inne odrzuca, a jeszcze inne są mu obojętne. Antek, który w tym wieku zżył się ze swoją szmatką-misiem, do dziś bez niego nie zaśnie i zabiera go wszędzie - od przedszkola po prysznic. Co bywa i błogosławieństwem i przekleństwem.

wtorek, 11 października 2011
Jesień i włóczka to doskonała para

Jesienne chłody nadeszły nagle - z dnia na dzień zrobiło się pochmurno, zimno, deszczowo. W takie dni fajnie jest się czymś otulić. Postanowiłam więc zrobić Mani poncho. Założone na polar jest idealne, o ile oczywiście nie pada.

Poncho zrobiłam wg tego schematu:http://www.ravelry.com/patterns/library/clo-petite-poncho, dorabiając jednak 4 rządki przy szyi, gdy był już skończony - inaczej spadałby Mani z ramion. Myślałam, że z tą doróbką nie wyjdzie dobrze, ale jest ok. Robiłam wlóczką Gerlach , szydełkiem 6mm.

Nabrałam ochoty na więcej i tak powstała czapka dla Antośka:

Mam nadzieję, że jest wystarczająco chłopięca, choć przekonana nie jestem. Jakoś wydaje mi się, że szydełko jest dedykowane dziewczynkom i kobietom. Ale może się mylę. Antkowi czapka się podoba.

Zrobiłam ją wg tego schamatu: http://craftyrahrah.wordpress.com/2008/08/11/brrr-baby-beanie-free-pattern/ włóczką Cadix (szydełko 6 mm, jeden motek wystarczył akurat), z tym że zamiast 54 oczek w obwodzie wystarczyło mi 45.

Teraz zabieram się za szal-komin i jakąś czapkę dla mnie. Tylko wciąż nie mogę się zdecydować, jaką zrobić. W sieci jest tyle inspiracji.

czwartek, 29 września 2011
Lalka numer dwa

W zasadzie nie jest to naprawdę druga lalka, jaką wydziergałam, ale inne albo mi się nie podobały albo leżą zrobione niewykończone - bez oczu, włosów i ubranek. Jestem prawdziwą mistrzynią projektów niedokończonych - mam masę pozaczynanych robótek, zaczynając od torebek i naszyjników, na firankach, serwetkach i maskotkach kończąc. Kiedyś chyba to wszystko sfotografuję, może będzie to jakaś mobilizacja. Ale dziś nie o tym...

Lalka powstała na pierwsze urodziny mojej córeczki Mani - tak jak sobie założyłam w styczniu, gdy o szydełku nie miałam jeszcze pojęcia. Lusia powstała wg schematu Marty, która od samego początku była dle mnie ogromną inspirację i którą nie raz nieudolnie próbowałam naśladować.

Prejekt nieco zmieniłam - trochę inaczej zrobiłam nogi, ręce są nieco dluższe, a tułów i głowa jest z jednej całości - szyja wypchana ciasno zwiniętym materiałem zamiast .... - dzięki temu jest dużo sztywniejsza.

Podbną lalkę zrobiłam ok. 2 tygodnie temu dla małej Zosi - miała jednak nieco inną fryzurę, z grzywką i fioletowy sweterek. Niestety zapomniałam zrobić jej zdjęcia. Ona była prawdziwą lalką numer dwa.

środa, 20 lipca 2011
Rozwiązanie zagadki

Szydełkowy Bali gotowy.

I jak zwykle nie jestem zadowolona. Koszulka po zszyciu okazała sie trochę za krótka i musiałam dorobić dwa dolne rzędy, które się odznaczają, bo ścieg idzie w odwrotną stronę (wcześniej robiłam od dołu koszulki do góry, teraz musiałam uzupełnić dół). Poza tym głowa wygląda za bardzo szczurowato - jest za długa i za wąska. Ale do głowy podchodziła 3 razy - pierwsza, którą zrobiłam była za duża, choć kształtem ok. Druga była za mała. Trzecia jest niby ok, ale za pociągła. Nie miałam jednak siły na zmierzenie się z tym po raz kolejny.

Zadowolona jestem natomiast z nóg.

A oto oryginał, na który zerkałam podczas szydełkowania:

sobota, 16 lipca 2011
Czy ktoś zgadnie, co to będzie?

Podpowiedź: postać z bajki. Ulubionej bajki Dziecięcia i jego najlepszego przyjaciela Eryka.

Eryk skończył wczoraj 3 lata. Wszystkiego najlepszego. Prezent, jak widać, na ukończeniu. Gdy uda nam się spotkać po wakacyjnych rozjazdach, zostanie wręczony.

Kolory potrzebne do robótki. Zaczynamy!

 

Rękawy bluzki:

 

Ręce:

 

Bluzka z rękami w rękawach:

Spodnie, buty i nagi tors (wiem, że bez rąk wygląda na kalekę, ale za to jaki pępek!):

Nasz bohater bez głowy, bo głowa jeszcze niegotowa:

 

Jedno ucho:

wtorek, 05 lipca 2011
Moja pierwsza lalka

Przedstawiam Wam JaNinkę - moją pierwszą szydełkową lalkę.

JaNinka powstała z myślą o małej Ni, na jej pierwsze urodziny. Spóźniłam się trochę, ale wiem, że Ni mi wybaczy. W urodziny miała ważniejsze rzeczy na głowie - tyle gości i prezentów. JaNinka ma poważną konkurencję, ale liczy, że jeśli mała Ni ją polubi, ma szansę zaprzyjaźnić się z piękną szmacianą lalą Niną.

JaNinka to lala wyzwolona. Nie ma problemu z pokazaniem majtek.

Lalkę zrobiłam praktycznie bez szycia - nogi połączyłam majteczkami, dalej korpus, szyja i głowa - wszystko to jest jedną całością. Rączki zrobiłam osobno i przyszyłam do sukienki - dzięki rękawkom jest to łatwiejsze niż w przypadku zwierzaków - tam trzeba być naprawdę perfekcyjnie dokładnym i ładnie ukrywać szycie.

 Największym wyzwaniem były włosy. Nigdy wcześniej ich nie robiłam. I pewnie dlatego wyszły takie niedoskonałe, jak to przy pierwszym razie bywa. Ale sposób warty polecenia. A znaleźć go można tu.

 
1 , 2
LUBIĘ... BARDZO LUBIĘ: cutest craft blog